Witajcie kochane! Powrót do pracy trochę (bardzo!) zaburzył moje możliwości czasowe. Z tego powodu ostatnio aniołów jak na lekarstwo. Brakuje mi lepienia, malowania i wymyślania. Sama od siebie nic nie tworzę, chociaż już mam pomysły świąteczne (mam nadzieję, że przed Świętami zdążę je zrealizować ;)). Na szczęście są jeszcze zamówienia, i to bardzo inspirujące!
Jakiś czas temu kochana Ewcia z Primulą nie mniej kochaną złożyła u mnie zamówienie na kolejne aniołki. Więc z przyjemnością zabrałam się do pracy. Aniołki dotarły już do zamawiających i mogę się nimi pochwalić. Dziś część zamówienia, reszta będzie później (kiedy dotrze już do wszystkim obdarowywanych).
Najpierw Janioł do pokoju małej Martusi. Miał być falbianiasty, koronkowy i ze wstęgą z napisem. Taki też powstał i mam nadzieję, że dobrze będzie się sprawował w pokoju małej kobietki.
Kolejny już poważniejszy. Końcówki sukienki ma zaznaczone białym paseczkiem, nie udało mi się jednak uchwycić tego aparatem, niestety :/
Powstały też spontanicznie dwa anioły do pokoju dziewczęcego dla córeczek Ewy. Zobaczyłam ich pokój na Ewki blogu i nie mogłam się powstrzymać. Zdjęcia są oczywiście autorstwa samej Ewy, bo ja jak zwykle gapa i nie sfotografowałam Janiołów przed wysłaniem. Dziękuję Ewuś :*
Czy wy też nie wiecie czasem w co włożyć ręce? Ja ostatnio mam chyba taki czas ;) Niedługo kolejna porcja, tyle pomysłów rozsadza mi głowę, a tak mało czasu na ich realizację... Dziękuję, że ciągle zaglądacie do mnie i cieplutkie pozdrowienia ślę moim podczytywaczom :*
Etykiety
- anioły (21)
- candy (3)
- codzienność (4)
- dla dzieci (3)
- masa solna (21)
- okazje (1)
- prezenty (1)
- przytulasie (2)
- skrzydła (1)
- szmacianki (1)
- ślub (1)
- Święta (1)
- wianki (1)
- wyróżniono (1)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioły. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 30 października 2011
sobota, 17 września 2011
Genius Loci
Wiecie, mimo tego, że robię anioły, że one fruwają po Polsce, to i tak zawsze z niedowierzaniem przyjmuję fakt, że ktoś chce moje anioły kupować, że komuś naprawdę się podobają. Ja w nich widzę tyle niedociągnięć, ciągle nad nimi pracuję i ciągle mam wrażenie, że co innego mi w głowie siedzi, a co innego wychodzi. I taka mnie niemoc czasem ogarnia, bezsilność, że nie mogę zrobić dokładnie tego, co chcę.... A potem pojawia się kolejna osoba, która coś zamawia, a mi rośnie w serduchu ogromna radość i przepełnia mnie całą! Tak było z najcierpliwszą zamawiającą - Ewą. Jakie cuda tworzy Ewka nie muszę opisywać - sama za każdym razem, kiedy do niej zaglądam, zbieram szczękę z podłogi. I to właśnie Ewa zamówiła u mnie olbrzyma, który miał być opiekunem jej domu. Co za wyzwanie, aż mi w środku wszystko z przejęcia drżało! A potem się zaczęło - w ciągu wakacji trafiło w to zamówienie trochę paskudnych przypadków, ciągle coś się przesuwało. Nawet nie wiecie, jak się ze wstydu paliłam! A Ewa ze stoickim spokojem czekała i jeszcze mnie pocieszała! Sama jest aniołem, tylko w ludzkiej skórze! Wstyd przyznać, ile na swojego opiekuna czekała, więc się zgrabnie od odpowiedzi wywinę ;) W końcu powstał - 40 centymetrowy, największy, jakiego zrobiłam! Bałam się, czy mi się do piekarnika zmieści, ale dał radę :) Na włosy poszedł cały złotol, tyle tych kłaczków się nazbierało! Anioł został zaklęty i ozdobiony na odwrocie moim ukochanym napisem łacińskim Genius Loci - oznacza ducha opiekuńczego, takiego anioła stróża. Mam nadzieję, że będzie opiekował się całą rodziną Ewy dłuuuuuugie lata!
(zdjęcia aniołów są zrobione przez Ewę na moją prośbę - miałam kiepskie światło i nie byłam w stanie zrobić wyraźnego zdjęcia)
A ponieważ Ewa wykazała się anielską cierpliwością, pofrunął do niej jeszcze jeden anioł, mniejszy, który Ewa postanowiła zawiesić kiedyś w swojej pracowni (na co mordka mi się roześmiała :)).
I dla porównania - olbrzymek z maluszkiem:
Ewa była bardzo zadowolona ze swoich skrzydlatych przyjaciół, czego dowód dała mi ostatnio. Ale o tym ciiiiii, jeszcze kiedyś będzie :)
(zdjęcia aniołów są zrobione przez Ewę na moją prośbę - miałam kiepskie światło i nie byłam w stanie zrobić wyraźnego zdjęcia)
A ponieważ Ewa wykazała się anielską cierpliwością, pofrunął do niej jeszcze jeden anioł, mniejszy, który Ewa postanowiła zawiesić kiedyś w swojej pracowni (na co mordka mi się roześmiała :)).
I dla porównania - olbrzymek z maluszkiem:
Ewa była bardzo zadowolona ze swoich skrzydlatych przyjaciół, czego dowód dała mi ostatnio. Ale o tym ciiiiii, jeszcze kiedyś będzie :)
sobota, 10 września 2011
Ślubne
Nazbierało mi się trochę ślubnych aniołów. Zamówienia ślubne bardzo mnie cieszą, bo zawsze kiedy robię takiego anioła, myślę sobie, że taki anioł na Nową Drogę Życia to nie tylko zwykła pamiątka, ale taki prywatny stróż... już nie jednej osoby, ale dwojga. Zaklinane, by na zawsze niosły szczęście obdarowanym! Ech, uwielbiam śluby, zawsze na nich płaczę ze wzruszenia. Od mojego minęło już 5 lat, a ja ciągle zakochana i z rozrzewnieniem wspominająca ten dzień, kiedy przy rodzinie i przyjaciołach wyznawaliśmy sobie największą miłość na świecie!
Pierwszy z aniołów ślubnych jest dla mnie szczególny, bo nie zamawiany, ale robiony dla przyjaciół. Ludzi uwielbiających lata Wielkiego Kryzysu, mafię włoską ;) i czas prohibicji :) Anioł miał być leciutko stylizowany, ale nie za bardzo. Muszę przyznać, że jestem z niego bardzo zadowolona, a nowożeńcy byli zachwyceni!
Zamówienie na następnego anioła ślubnego ucieszyło mnie tym bardziej, że był to kolejny Janioł zamawiany przez Susi! Zawsze kiedy ktoś wraca do mnie z zamówieniem, jest to dla mnie największy komplement! Na blogu Susi oglądałam ostatnio zdjęcia ze ślubu i napatrzeć się nie mogłam na cudowną Pannę Młodą! Mam nadzieję, że anioł Młodym przypadł do gustu. Zdjęcie niestety robione wieczorem z fleszem, bo raniutko anioł był wysyłany, więc go szybko pakowałam. Myślę jednak, ze nawet kolory nie zostały przekłamane, więc można spokojnie go obejrzeć.
A ponieważ poprzedni Janiołek dla Susi dotarł lekko uszkodzony (pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja, na co ta kochana osóbka wcale się nie skarżyła! taka jest cudowna!) to postanowiłam rozmnożyć aniołka ślubnego i na dokładkę wysłać jeszcze jednego :)
Ostatni aniołek ślubny... rozkleił Pana Młodego :) Tak się młodzi z niego ucieszyli, że nie mogłam w to wprost uwierzyć! Wisi już podobno w nowy domku i strzeże właścicieli, którzy już upajają się Miesiącem Miodowym!
I tym oto sposobem z ogromna przyjemnością podczas robienia ślubnych upominków, mogę sobie sama powspominać, jak to było, kiedy ja wychodziłam za mąż... Polecam taki fantastyczny sposób na wspominki!
A następnym razem pojawi się tu prawdziwy olbrzym - takiego dużego anioła dla pewnej niesamowitej osoby robiłam po raz pierwszy, z tym większą chęcią się nim pochwalę! Miłego weekendu - mam nadzieję, ze będziecie mieć czas, żeby wyjść ze swoich pracowni i cieszyć się moją ulubioną porą roku, która ewidentnie już do nas zawitała! Jej zapach unosi się w powietrzu nieprzerwanie... jesień....
Pierwszy z aniołów ślubnych jest dla mnie szczególny, bo nie zamawiany, ale robiony dla przyjaciół. Ludzi uwielbiających lata Wielkiego Kryzysu, mafię włoską ;) i czas prohibicji :) Anioł miał być leciutko stylizowany, ale nie za bardzo. Muszę przyznać, że jestem z niego bardzo zadowolona, a nowożeńcy byli zachwyceni!
Zamówienie na następnego anioła ślubnego ucieszyło mnie tym bardziej, że był to kolejny Janioł zamawiany przez Susi! Zawsze kiedy ktoś wraca do mnie z zamówieniem, jest to dla mnie największy komplement! Na blogu Susi oglądałam ostatnio zdjęcia ze ślubu i napatrzeć się nie mogłam na cudowną Pannę Młodą! Mam nadzieję, że anioł Młodym przypadł do gustu. Zdjęcie niestety robione wieczorem z fleszem, bo raniutko anioł był wysyłany, więc go szybko pakowałam. Myślę jednak, ze nawet kolory nie zostały przekłamane, więc można spokojnie go obejrzeć.
A ponieważ poprzedni Janiołek dla Susi dotarł lekko uszkodzony (pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja, na co ta kochana osóbka wcale się nie skarżyła! taka jest cudowna!) to postanowiłam rozmnożyć aniołka ślubnego i na dokładkę wysłać jeszcze jednego :)
Ostatni aniołek ślubny... rozkleił Pana Młodego :) Tak się młodzi z niego ucieszyli, że nie mogłam w to wprost uwierzyć! Wisi już podobno w nowy domku i strzeże właścicieli, którzy już upajają się Miesiącem Miodowym!
I tym oto sposobem z ogromna przyjemnością podczas robienia ślubnych upominków, mogę sobie sama powspominać, jak to było, kiedy ja wychodziłam za mąż... Polecam taki fantastyczny sposób na wspominki!
A następnym razem pojawi się tu prawdziwy olbrzym - takiego dużego anioła dla pewnej niesamowitej osoby robiłam po raz pierwszy, z tym większą chęcią się nim pochwalę! Miłego weekendu - mam nadzieję, ze będziecie mieć czas, żeby wyjść ze swoich pracowni i cieszyć się moją ulubioną porą roku, która ewidentnie już do nas zawitała! Jej zapach unosi się w powietrzu nieprzerwanie... jesień....
wtorek, 6 września 2011
Misz masz
Dzisiaj krótki post misz - maszowy, taki trochę dziecięcy.
Na pierwszy ogień pójdzie aniołek zamówiony dla pewnej małej, uroczej damy :) Miał pasować do kolorów w pokoju, a ja wpadłam na pomysł, żeby miał suto marszczoną, troszkę barokową sukienkę. I kwiaty, bo jak dama to kwiatów wymaga! Dlatego też dla małej Majeczki powstał anioł z kwiatami we włosach.
A jak ma być misz masz, to teraz nie aniołowo, tylko prezentowo. Moje dziecię, które już roczek skończyło, otrzymało od Oli wspaniałą niespodziankę! Olu, nawet nie wiesz, jaką nam radość sprawiłaś tą przytulanką! Tymuszka zachwycony i wcale mu się nie dziwię, bo helikopter mięciutki i po prostu niesamowity! Zdolne twoje paluszki naprawdę tworzą cuda! A oto i nowy przytulak Tymcia:
I uwierzcie na słowo - w realu jest jeszcze piękniejszy! Dopracowany niesamowicie i przezabawny!
Jeszcze raz dziękujemy :*
I kolejna misz maszowa informacja - przeoczyłam jedno wyróżnienie i zapomniałam o nim napisać! Nie wiem, jak mogłam, ale widocznie i to się zdarza. Od Zuzki wspaniałej z ciepłego, przezabawnego bloga dostałam wyróżnienie już wam znane :)
Zuzik, dziękuję z całego serca za to, że tak miło o mnie pomyślałaś :***** Zadanie wypełniłam, hej!
Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem - dodajecie skrzydeł, jesteście niesamowite!!!!!
A następnym razem będzie baaaardzo ślubnie, ale ciiiiii ;)
Na pierwszy ogień pójdzie aniołek zamówiony dla pewnej małej, uroczej damy :) Miał pasować do kolorów w pokoju, a ja wpadłam na pomysł, żeby miał suto marszczoną, troszkę barokową sukienkę. I kwiaty, bo jak dama to kwiatów wymaga! Dlatego też dla małej Majeczki powstał anioł z kwiatami we włosach.
A jak ma być misz masz, to teraz nie aniołowo, tylko prezentowo. Moje dziecię, które już roczek skończyło, otrzymało od Oli wspaniałą niespodziankę! Olu, nawet nie wiesz, jaką nam radość sprawiłaś tą przytulanką! Tymuszka zachwycony i wcale mu się nie dziwię, bo helikopter mięciutki i po prostu niesamowity! Zdolne twoje paluszki naprawdę tworzą cuda! A oto i nowy przytulak Tymcia:
I uwierzcie na słowo - w realu jest jeszcze piękniejszy! Dopracowany niesamowicie i przezabawny!
Jeszcze raz dziękujemy :*
I kolejna misz maszowa informacja - przeoczyłam jedno wyróżnienie i zapomniałam o nim napisać! Nie wiem, jak mogłam, ale widocznie i to się zdarza. Od Zuzki wspaniałej z ciepłego, przezabawnego bloga dostałam wyróżnienie już wam znane :)
Zuzik, dziękuję z całego serca za to, że tak miło o mnie pomyślałaś :***** Zadanie wypełniłam, hej!
Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem - dodajecie skrzydeł, jesteście niesamowite!!!!!
A następnym razem będzie baaaardzo ślubnie, ale ciiiiii ;)
sobota, 13 sierpnia 2011
Anioły z ważnymi zadaniami
Wróciłam z cudownego urlopu - wypoczęta i pełna zapału. Szkoda, że niedługo wracam do pracy i czasu będzie mniej...
Zamówienie od pewnej przemiłej osóbki obejmowało jednego anioła. Duży, pastelowy, miał być dla przyjaciół na rocznicę ślubu. I został obarczony ważnym zadaniem - ma spełnić marzenia. Muszę przyznać, że robiłam go ze szczególnymi uczuciami i przelałam w niego mnóstwo pozytywnych myśli i magii. Mam więc ogromną nadzieję, że Janioł podoła zadaniu i marzenia sympatycznej pary się spełnią :)
W brązowe włosy wplotłam pomarańczowe pasemka, coby był trochę bardziej szalony.
A że sympatyczna zamawiająca ma fantastycznego synka, który właśnie skończył roczek, postanowiłam do zamówienia dołączyć maleńki prezent. Czyli kolejnego anioła z ważnym przesłaniem - ma chronić Patryka przez resztę jego życia i sprawić, by było ono pełne szczęścia i miłości.
Muszę przyznać, że jestem z niego zadowolona i mam nadzieję, że będzie pierwszym z serii aniołów stróżów :) Mniej lub bardziej zwariowanych, ale zawsze z przesłaniem!
Po powrocie z urlopu zauważyłam, że dostałam wyróżnienie od Anety. Dziękuję z całego serca, Wszystkie założenia wypełniłam i nie będę powtarzać, ale niezwykle mi miło, że o mnie pomyślałaś :*
Zamówienie od pewnej przemiłej osóbki obejmowało jednego anioła. Duży, pastelowy, miał być dla przyjaciół na rocznicę ślubu. I został obarczony ważnym zadaniem - ma spełnić marzenia. Muszę przyznać, że robiłam go ze szczególnymi uczuciami i przelałam w niego mnóstwo pozytywnych myśli i magii. Mam więc ogromną nadzieję, że Janioł podoła zadaniu i marzenia sympatycznej pary się spełnią :)
A że sympatyczna zamawiająca ma fantastycznego synka, który właśnie skończył roczek, postanowiłam do zamówienia dołączyć maleńki prezent. Czyli kolejnego anioła z ważnym przesłaniem - ma chronić Patryka przez resztę jego życia i sprawić, by było ono pełne szczęścia i miłości.
Muszę przyznać, że jestem z niego zadowolona i mam nadzieję, że będzie pierwszym z serii aniołów stróżów :) Mniej lub bardziej zwariowanych, ale zawsze z przesłaniem!
Po powrocie z urlopu zauważyłam, że dostałam wyróżnienie od Anety. Dziękuję z całego serca, Wszystkie założenia wypełniłam i nie będę powtarzać, ale niezwykle mi miło, że o mnie pomyślałaś :*
środa, 20 lipca 2011
Delikatne zamówienia
Nie mogę komentować waszych blogów :( Wyskakuje mi błąd 503 - cokolwiek to znaczy. Zaglądam, widzę cudowności i chcę skomentować, a tu nic, aż mnie szlag jasny trafia. Może ktoś mi napisze, dlaczego tak się dzieje? Przeglądarka zmieniona, a ja nic nie mogę napisać. Ech, czasem aż się cisną pod palce same pochwały waszych tworów, szkoda, że nie mam możliwości ich zapisania... Ale będę próbować dalej, może ktoś mi podpowie, co mogę zrobić.
Siedzę nadal w zamówieniach. Bardzo przyjemnych, bo uwielbiam lepić, kiedy widzę, gdzie mój anioł będzie wisiał. Od razu przychodzą mi do głowy pomysły, czasem kilka i trzeba wybierać, w którą stronę popłynąć :)
Pierwszy aniołek trafił do kochaniutkiej osoby, która czekała na swojego kuchennego stróża :)
Drugi natomiast trafi do wnętrza pełnego starych, stylowych mebli, gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością. Zamówiony na prezent - mam nadzieję, że spodoba się obdarowanej :)
Jako jedyny mój anioł miał farbowaną koronkę - kolor żadnej mojej koronki nie pasował do całości, więc musiałam pobawić się farbowaniem...herbatą :) Wyszło kolorystycznie idealnie!

Jeżeli ktokolwiek ma pomysł, co mogę zrobić, żeby móc komentować znowu Wasze blogi - proszę o pomoc. Obecnie jestem w kropce i mogę tylko napisać, że jesteście niesamowitym natchnieniem, jak zwykle zresztą :)
Siedzę nadal w zamówieniach. Bardzo przyjemnych, bo uwielbiam lepić, kiedy widzę, gdzie mój anioł będzie wisiał. Od razu przychodzą mi do głowy pomysły, czasem kilka i trzeba wybierać, w którą stronę popłynąć :)
Pierwszy aniołek trafił do kochaniutkiej osoby, która czekała na swojego kuchennego stróża :)
Drugi natomiast trafi do wnętrza pełnego starych, stylowych mebli, gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością. Zamówiony na prezent - mam nadzieję, że spodoba się obdarowanej :)
Jako jedyny mój anioł miał farbowaną koronkę - kolor żadnej mojej koronki nie pasował do całości, więc musiałam pobawić się farbowaniem...herbatą :) Wyszło kolorystycznie idealnie!

poniedziałek, 4 lipca 2011
Serduszkowo
Coś ostatnio mi się w domu serduszkowo zrobiło i powstała seria Janiołów z sercami. Jednego mogę już pokazać, ponieważ dotarł do właścicielki, na resztę przyjdzie czas.
Jak zwykle ostatnio anioł duży, ok. 30 cm. I też jak ostatnio wszystko - pastelowy. Jakoś tak lato, ze swoimi prześwietlonymi słońcem kolorami, nastraja mnie pastelowo właśnie. W zapomnienie, pewnie aż do jesieni, poszły żywe kolory, a w mojej pracowni królują farby we wszystkich możliwych rozbielonych barwach.
Ostatnio mam dwie lewe ręce - też macie takie okresy w życiu? Najwidoczniejszym tego przykładem jest wygląd mojego przedpokoju. Kupiłam sobie śliczną puszkę z kremowym akrylem, widocznym zresztą na zdjęciu. Otworzyłam w kuchni i cała zadowolona niosłam do pracowni. W przedpokoju jakiś duszek chyba wytrącił mi ją z ręki. Możecie sobie wyobrazić wygląd rzeczonego przedpokoju... Do dziś na ścianach straszą zaschnięte, kremowe kropy. Tak to jest, kiedy się chodzi z głową w chmurach...
Jak zwykle ostatnio anioł duży, ok. 30 cm. I też jak ostatnio wszystko - pastelowy. Jakoś tak lato, ze swoimi prześwietlonymi słońcem kolorami, nastraja mnie pastelowo właśnie. W zapomnienie, pewnie aż do jesieni, poszły żywe kolory, a w mojej pracowni królują farby we wszystkich możliwych rozbielonych barwach.
Ostatnio mam dwie lewe ręce - też macie takie okresy w życiu? Najwidoczniejszym tego przykładem jest wygląd mojego przedpokoju. Kupiłam sobie śliczną puszkę z kremowym akrylem, widocznym zresztą na zdjęciu. Otworzyłam w kuchni i cała zadowolona niosłam do pracowni. W przedpokoju jakiś duszek chyba wytrącił mi ją z ręki. Możecie sobie wyobrazić wygląd rzeczonego przedpokoju... Do dziś na ścianach straszą zaschnięte, kremowe kropy. Tak to jest, kiedy się chodzi z głową w chmurach...
piątek, 24 czerwca 2011
Nadmorskie inspiracje
W weekend byliśmy nad morzem. Nam moim kochanym Bałtykiem. Uwielbiam wszelkie marynistyczne inspiracje, natchnienie przywożone znad morza. Tym razem było ono podwójne. Powstały bowiem dwa Janioły na zamówienie, oba znowu duże, 30 centymetrowe.
Z jednej strony podczas malowania jednego z nich ręka sama sięgnęła po kolory typowe dla marynarzy. Miał być trochę inny, ale jak mnie poniesie to nie ma przebacz, wychodzi co wychodzi ;)
Natchnieniem do drugiego były pastelowe kolory zachodu słońca nad morzem. Mogłabym stać i gapić się z rozdziawioną gębą na ten spektakl całymi godzinami!
Miło mi niesamowicie, że tu zaglądacie i komentujecie! Wasze komentarze są dla mnie motorkiem napędowym! Pozdrawiam stałych bywalców i tych, co zajrzeli po raz pierwszy - może się rozgoszczą? :)
Dla Was wszystkich trochę mojego raju:
Z jednej strony podczas malowania jednego z nich ręka sama sięgnęła po kolory typowe dla marynarzy. Miał być trochę inny, ale jak mnie poniesie to nie ma przebacz, wychodzi co wychodzi ;)
Natchnieniem do drugiego były pastelowe kolory zachodu słońca nad morzem. Mogłabym stać i gapić się z rozdziawioną gębą na ten spektakl całymi godzinami!
Miło mi niesamowicie, że tu zaglądacie i komentujecie! Wasze komentarze są dla mnie motorkiem napędowym! Pozdrawiam stałych bywalców i tych, co zajrzeli po raz pierwszy - może się rozgoszczą? :)
Dla Was wszystkich trochę mojego raju:
Pozdrawiam!
wtorek, 21 czerwca 2011
Biel
Jakiś miałam zastój ostatnio, część zdjęć z poprzednio wykonanych Janiołów zniknęło w czeluściach starego komputera, a nowe wylatywały tak szybko, że nie miałam weny do ich fotografowania. Ale powolutku nadrabiam i w najbliższym czasie pojawi się kilka olbrzymków 30 centymetrowych.
Ten, którego przedstawię dzisiaj, był prezentem. Została nim obdarowana osoba, dzięki której wiem, że istnieją dobrzy, bezinteresowni ludzie na świecie. Mam to ogromne szczęście, że zawsze, kiedy zaczynam wątpić w ludzi, pojawia się koło mnie jakiś anioł w człowieczym przebraniu. Ogromne to szczęście! A ten mój skromny podarunek miał być podziękowaniem za okazane serce.
Podobno się bardzo podobał, a mnie to niesamowicie cieszy :)
W czasie, kiedy mnie nie było, miałam przepiękną wymiankę z Ritką, ale nie jest sfotografowana. Pochwalę się następnym razem :)
Dwa anioły czekają na malowanie, więc niedługo przyfruną też tutaj! Pozdrawiam wszystkich zaglądaczy - cieszy mnie bardzo, że jesteście ze mną :)
Ten, którego przedstawię dzisiaj, był prezentem. Została nim obdarowana osoba, dzięki której wiem, że istnieją dobrzy, bezinteresowni ludzie na świecie. Mam to ogromne szczęście, że zawsze, kiedy zaczynam wątpić w ludzi, pojawia się koło mnie jakiś anioł w człowieczym przebraniu. Ogromne to szczęście! A ten mój skromny podarunek miał być podziękowaniem za okazane serce.
Podobno się bardzo podobał, a mnie to niesamowicie cieszy :)
W czasie, kiedy mnie nie było, miałam przepiękną wymiankę z Ritką, ale nie jest sfotografowana. Pochwalę się następnym razem :)
Dwa anioły czekają na malowanie, więc niedługo przyfruną też tutaj! Pozdrawiam wszystkich zaglądaczy - cieszy mnie bardzo, że jesteście ze mną :)
wtorek, 10 maja 2011
I poleciało!
Jeszcze chwilę mnie nie było, ale tak bywa, kiedy dwójka humanistów próbuje zainstalować oprogramowanie w kompie ;) Ale jestem przeszczęśliwa, bo odzyskaliśmy większość zdjeć Tymuszki!!!!! Od razu zostały zgrane na płyty i mam nadzieję, że już nie będą miały szans zniknąć.
Otrzymałam już wszystkie adresy od zwyciężczyń candy. Dzisiaj więc w świat poleciały nagrody. A wyglądają one tak:
Pierwsza nagroda to popękany Janioł (ok. 25 cm), pachnąca kwiatowo saszetka do szafy i woreczek na przydasie, w którym zwyciężczyni znajdzie co nieco.
Drugie miejsce to również spękany Janioł (ok. 25 cm) i kwiatowy woreczek do szafy.
Trzecie miejsce też zostało nagrodzone Janiołem (ok. 15 cm), tym razem ozdobionym koronką i kwiatowym woreczkiem.
Mam cichą nadzieję, że nagrody się spodobają:). Dziękuję za to, że mimo mojej nieobecności tu zaglądacie. Pędzę nadrabiać i pozdrawiam!
Otrzymałam już wszystkie adresy od zwyciężczyń candy. Dzisiaj więc w świat poleciały nagrody. A wyglądają one tak:
Pierwsza nagroda to popękany Janioł (ok. 25 cm), pachnąca kwiatowo saszetka do szafy i woreczek na przydasie, w którym zwyciężczyni znajdzie co nieco.
Drugie miejsce to również spękany Janioł (ok. 25 cm) i kwiatowy woreczek do szafy.
Trzecie miejsce też zostało nagrodzone Janiołem (ok. 15 cm), tym razem ozdobionym koronką i kwiatowym woreczkiem.
Mam cichą nadzieję, że nagrody się spodobają:). Dziękuję za to, że mimo mojej nieobecności tu zaglądacie. Pędzę nadrabiać i pozdrawiam!
czwartek, 24 marca 2011
Małe radości
Czasem niewiele trzeba do szczęścia. Kiedy spokój panuje w najbliższym otoczeniu, radością napawają małe, maciupkie rzeczy. Wiosna wkroczyła do nas w swoich zielonych butach, zamachała modrą czapką nad głowami i uśmiechnęła się słonecznie.
Spacery z Trollem nabrały innego wymiaru. Wiatr rozwiewa włosy nie spętane czapką i pachnie, pachnie magicznie grudkami ziemi.
Dziś się rozczuliłam przypominając sobie, że w zeszłym roku przemierzałam te ścieżki z brzuchem nabrzmiałym tworzącym się życie. A dziś to życie uśmiecha się do mnie jak najbardziej realnie z czeluści wózka.
Radość sprawił mi ostatnio tulipanek od mężusia - pojedynczy, a taki kochany :) Został w przypływie radości uwieczniony z nowymi Janiołami.
Radość sprawiły mi Wasze życzenia imieninowe - jeszcze raz za nie dziękuję. I miłe zaproszenie do zabawy przez Dom za końcem świata. Mam się podzielić z Wami trzema tajemnicami. Hmmm... Nie było to łatwe, bo tajemnicami nie lubię się dzielić. Ale może uchylę rąbka tajemnicy:
- do dziś kocham baśnie ze wszystkich stron świata - pracę magisterską pisałam z baśni Andersena :)
- uwielbiam śpiewać, mimo, że fałszuję tak okropnie, że nawet kot chowa się pod kanapę
- moim marzeniem jest zwiedzenie Hiszpanii wzdłuż i wszerz.
Do dalszej zabawy zapraszam:
Majeizgraje
Olę
Calypso
A jakie są Wasze małe radości? Może zapach świeżego chleba albo widok tęczy?
Spacery z Trollem nabrały innego wymiaru. Wiatr rozwiewa włosy nie spętane czapką i pachnie, pachnie magicznie grudkami ziemi.
Dziś się rozczuliłam przypominając sobie, że w zeszłym roku przemierzałam te ścieżki z brzuchem nabrzmiałym tworzącym się życie. A dziś to życie uśmiecha się do mnie jak najbardziej realnie z czeluści wózka.
Radość sprawił mi ostatnio tulipanek od mężusia - pojedynczy, a taki kochany :) Został w przypływie radości uwieczniony z nowymi Janiołami.
Radość sprawiły mi Wasze życzenia imieninowe - jeszcze raz za nie dziękuję. I miłe zaproszenie do zabawy przez Dom za końcem świata. Mam się podzielić z Wami trzema tajemnicami. Hmmm... Nie było to łatwe, bo tajemnicami nie lubię się dzielić. Ale może uchylę rąbka tajemnicy:
- do dziś kocham baśnie ze wszystkich stron świata - pracę magisterską pisałam z baśni Andersena :)
- uwielbiam śpiewać, mimo, że fałszuję tak okropnie, że nawet kot chowa się pod kanapę
- moim marzeniem jest zwiedzenie Hiszpanii wzdłuż i wszerz.
Do dalszej zabawy zapraszam:
Majeizgraje
Olę
Calypso
A jakie są Wasze małe radości? Może zapach świeżego chleba albo widok tęczy?
wtorek, 22 marca 2011
Imieninowo
Dziś przez przypadek mam imieniny. Nie, żebym się chwaliła, bo ja raczej imienin nie obchodzę (najlepszy przykład: moja przyjaciółka od jakiś 13 lat ma kłopot z zapamiętaniem daty moich imienin, najczęściej dzwoni z życzeniami imieninowymi 3 razy w roku, co jest urocze ;) Zadzwoniła wczoraj, żeby powiedzieć, że pamięta, że jutro mam imieniny i jakby jutro nie zadzwoniła to mam pamiętać, że pamiętała ;P). Ale dzisiejsze imieniny sa specjalne. Rano mąż zszedł do piwnicy wynieść mi wózek, cobym trochę z Trollem powietrza nachapała, i wrócił do domu niosąc kopertę zaadresowaną do mnie. Otwieram, a tam... Cudna kartka imieninowa w moich kochanych kolorkach i słodych na imieninki :)))) No japa mi się uśmiecha od rana, nigdy nikt dla mnie specjalnie nie zrobił takiej piękności. Aśko kochana, sprawiłaś mi niesamoitą niespodziankę, jest piękna, taka bardzo w moim stylu, jakbyś czytała w moich myślach :*** No to się pochwalę tą cudownością:
Masz piękny charakter pisma :)
A tak przy okazji pokażę kolejne anioły. Robione na zamówienie na parapetówkę. Jeden dla właścicieli nowego domu, drugi dla ich synka.
Ten jest kolejnym z serii olbrzymków - znowu ok. 30-centymetrowy. Zdjęcia na jasnym i ciemnym tle, bo przez mój niemrawy monitor nie wiem, które jest wyraźniejsze.
I kolejny dziecięcy. Jakoś nie jestem do nich przekonana, ale staram się ;)
Mam nadzieję, że u Was równie piękna pogoda jak u mnie! Wiosenne pozdrowienia!
Masz piękny charakter pisma :)
A tak przy okazji pokażę kolejne anioły. Robione na zamówienie na parapetówkę. Jeden dla właścicieli nowego domu, drugi dla ich synka.
Ten jest kolejnym z serii olbrzymków - znowu ok. 30-centymetrowy. Zdjęcia na jasnym i ciemnym tle, bo przez mój niemrawy monitor nie wiem, które jest wyraźniejsze.
I kolejny dziecięcy. Jakoś nie jestem do nich przekonana, ale staram się ;)
Mam nadzieję, że u Was równie piękna pogoda jak u mnie! Wiosenne pozdrowienia!
czwartek, 17 marca 2011
O Janiele, który musi mieć dużo, dużo mocy
Pewnego dnia, nie tak znowu dawno temu, nie za górami ani za lasami, przeglądałam różne blogi szukając ciekawych inspiracji. Przypadkowo natrafiłam na blog, który w tym momencie zna już większość z Was: blog prowadzony przez Emilię, mamę Laurki . Czytałam go ogarnięta całą gamą uczuć. Z tych uczuć powstał Janiołek z podciętym skrzydełkiem. Lepiąc go wkładałam całą masę ciepłych myśli i mam ogromną nadzieję, że te czary mary, jakie nad nim wyczyniałam, pomogą Laurce przezwyciężyć wszystkie przeciwności losu. Wiem, że już dotarł na miejsce, więc chciałabym wam go pokazać - bo to nowy wytwór, zupełnie inny od reszty, ale uwierzcie, że stworzony tylko z pozytywnych uczuć :)
No i tak jak obiecywałam, pochwalę się ukończoną biblioteczką :) Książki układałam z pełnym namaszczeniem, chociaż niedługo i tak będą zdejmowane, bo część z nich czeka na nowe okładki - zostały uratowane przed wyrzuceniem na śmietnik. Większość książek zmieściła się na półkach, więc raptem w innych pokojach zrobiło się mnóstwo miejsca!
Wiosna nas poszczuła i sobie uciekła...U Wa też?
No i tak jak obiecywałam, pochwalę się ukończoną biblioteczką :) Książki układałam z pełnym namaszczeniem, chociaż niedługo i tak będą zdejmowane, bo część z nich czeka na nowe okładki - zostały uratowane przed wyrzuceniem na śmietnik. Większość książek zmieściła się na półkach, więc raptem w innych pokojach zrobiło się mnóstwo miejsca!
Wiosna nas poszczuła i sobie uciekła...U Wa też?
poniedziałek, 7 marca 2011
Zbieractwo
Uprawiam zbieractwo we wszelkiej postaci. Jak ktoś się czegoś pozbywa to najpierw dzwoni do mnie, czy tego nie przygarnę. Dzięki temu zbieractwu posiadam piękną maszynę Singera z 1924 roku, radio z lat 50., telefon z ruchomą tarczą, adapter w drewninej obudowie z zestawem płyt winylowych, ręcznie haftowane serwetki prababci Męża Osobistego, 55-letnią paterę na ciasto, ślubne filiżanki mojej babci, naszyjnik z granatów z czasów II wojny światowej...i komplet lnianych obrusów mojej mamy. Uwielbiam lniane obrusy - len jest wytrzymały, farbowany jakimiś nieznanymi mi sposobami, dzięki którym po wielu latach nadal zachowuje wpaniałe kolory. Dzisiejsze Janioły sfotografowałam na tle tych obrusów, które zostały wyciągnięte z przepastnej szafy na cześć nadchodzącej wiosny. Ponieważ... wczoraj na spacerze widziałam cudownie żywe bazi-kotki :)
Naszło mnie też na anielskie skrzydła. Będą wisiały na biblioteczce (jak w końcu będzie wykończona), takie przetarte, jakby trochę niedokończone...Do tego łańcuszek, również postarzany.
Przy okazji powtała seria innych skrzydeł. Jedne z nich mogę już pokazać, inne jeszcze schną.
Czuję w powietrzu, że już niedługo na lnianych obrusach po mojej mamie rozsiadą się dumnie rozkwitłe żonkile i narcyzy... wiosna, wiosna ku nam kroczy :)
Naszło mnie też na anielskie skrzydła. Będą wisiały na biblioteczce (jak w końcu będzie wykończona), takie przetarte, jakby trochę niedokończone...Do tego łańcuszek, również postarzany.
Przy okazji powtała seria innych skrzydeł. Jedne z nich mogę już pokazać, inne jeszcze schną.
Czuję w powietrzu, że już niedługo na lnianych obrusach po mojej mamie rozsiadą się dumnie rozkwitłe żonkile i narcyzy... wiosna, wiosna ku nam kroczy :)
wtorek, 1 marca 2011
Koronki i wspomnienia
Na początku chciałam podziękować za odwiedziny na blogu - cieszę się, że tu zaglądacie, a kiedy pozostawiacie po sobie ślad w postaci komentarza, czuję się uskrzydlona :) Oglądanie Waszych blogów i Waszych wspaniałych światów niesamowicie mnie inspiruje i popycha do doskonalenia się. Za to także dziękuję :*
Ostatnio powstał największy anioł, jakiego kiedykolwiek zrobiłam. Ma około 30 cm i jest dość ciężki. Został zamówiony na prezent dla cioci przez pewną uroczą zielonooką kobietkę :) Miał być stonowany i elegancki. Czy taki wyszedł - same osądźcie.
Ponieważ zostało mi trochę kawowej farby, którą malowałam wielkoluda, potanowiłam ciachnąc od razu mniejszego Janioła. Dla porównania wielkości wstawiam zdjęcie grupowe ;)
Ale bez zbliżenia nie może się obejść - ten maluch będzie do przygarnięcia, wystarczy zajrzeć na Aleję Artystów.
Koronki totalnie zawładnęły moim światem!Zawsze ceniłam sobie styl ikeowski, prosty, surowy... Od jakiego czasu jednak wkrada się w niego dużo romantyzmu. Tu koroneczka, tam poduszeczka. Aż się boję co będzie dalej ;) Ale tak sobie myślę, że zawsze lubiłam u babci wyciągać stare, blaszane pudełko pełne guzików, haftek, wstążek i koronek i przeglądać je w nieskończoność. Może teraz to zamiłowanie wraca? A może po prostu się starzeję? ;)
Na warsztacie mam bardzo specjalnego anioła. Specjalnego bo dla specjalnej osoby i dlatego, że będzie trochę inny niż moje Janioły. Ale o nim napiszę dopiero wtedy, kiedy dotrze do właścicielki.
U mnie za oknem słoneczko. Od dwóch dni grzeje buzię i daje nadzieję, że my - czarownice blogowe - tymi nawoływaniami w końcu ściągniemy do nas wiosnę. Wołajmy więc razem dalej!
Ostatnio powstał największy anioł, jakiego kiedykolwiek zrobiłam. Ma około 30 cm i jest dość ciężki. Został zamówiony na prezent dla cioci przez pewną uroczą zielonooką kobietkę :) Miał być stonowany i elegancki. Czy taki wyszedł - same osądźcie.
Ponieważ zostało mi trochę kawowej farby, którą malowałam wielkoluda, potanowiłam ciachnąc od razu mniejszego Janioła. Dla porównania wielkości wstawiam zdjęcie grupowe ;)
Ale bez zbliżenia nie może się obejść - ten maluch będzie do przygarnięcia, wystarczy zajrzeć na Aleję Artystów.
Koronki totalnie zawładnęły moim światem!Zawsze ceniłam sobie styl ikeowski, prosty, surowy... Od jakiego czasu jednak wkrada się w niego dużo romantyzmu. Tu koroneczka, tam poduszeczka. Aż się boję co będzie dalej ;) Ale tak sobie myślę, że zawsze lubiłam u babci wyciągać stare, blaszane pudełko pełne guzików, haftek, wstążek i koronek i przeglądać je w nieskończoność. Może teraz to zamiłowanie wraca? A może po prostu się starzeję? ;)
Na warsztacie mam bardzo specjalnego anioła. Specjalnego bo dla specjalnej osoby i dlatego, że będzie trochę inny niż moje Janioły. Ale o nim napiszę dopiero wtedy, kiedy dotrze do właścicielki.
U mnie za oknem słoneczko. Od dwóch dni grzeje buzię i daje nadzieję, że my - czarownice blogowe - tymi nawoływaniami w końcu ściągniemy do nas wiosnę. Wołajmy więc razem dalej!
piątek, 25 lutego 2011
Będę straszyć, więc proszę uważać :))))
Remont trwa nadal, bo w ciągu tygodnia trudno się zebrać i biblioteczkę złożyć, więc moi panowie czekają na weekend ;) A ja jak oszalała dorwałam farbę kremową i wszystko na ten jasny kolor mażę - po prostu mnie oczarował! Chyba dlatego, że bardzo brakuje mi ciepłych promieni słonecznych, a za oknem ciągle zima i zima. Efektami pochwalę się niedługo.
Dzisiaj chciałam Wam przedstawić przede wszystkim nowe anioły, ale okazało się, że z aniołów zrobił się... jeden anioł. Mądrze zostawiłam pomalowane i polakierowane Janioły na parapecie, żeby spokojnie sobie schły. Nocą zakradła się na parapet podstępna wilgoć, która pourywała Janiołom skrzydełka :( Ostał mi się jeden, tylko dlatego, że zabrakło dla szczęściarza miejsca na parapecie. Ale ten jeden jedyny jest bardzo wiosenny - i taką mu wyznaczyłam funkcję, ma przywoływać wiosnę!
I niech już w końcu tę wiosnę przywoła, bo ja nie mogę doczekać się lekkich sukienek i mojej lemoniady pitej w tych szklanych filiżankach po babci. I tego, żeby mi piegi na nosie od słońca wyskoczyły, i żonkili nie mogę się doczekać, zapachu trawy i świergotu ptaków... Ech, pomarzyć dobra rzecz :)
A tu dowód w sprawie morderstwa Janiołów:
Rozmoczony jak bułeczka, niestety :(
A ponieważ tytuł jest o straszeniu, to wiadomo, że pokażę też coś uszytego przeze mnie :P Stwierdziłam, że Tymuszka musi mieć przyjaciela uszytego przez własną mamusię, więc chwyciłam stary szlafrok i rach, ciach - powstał Bazyl. Królik krzywy, ale z rockową duszą ;) No i bardzo mięciutki. Został zaaprobowany przez Trolla poprzez obślinienie całego futerka. Więc jest dobrze. Przedstawiam Bazyla (z Krychą się świetnie dogadują):
I to na tyle dzisiaj. Może jak wszyscy bardzo ię postaramy to przywołamy tę wiosnę?
Dzisiaj chciałam Wam przedstawić przede wszystkim nowe anioły, ale okazało się, że z aniołów zrobił się... jeden anioł. Mądrze zostawiłam pomalowane i polakierowane Janioły na parapecie, żeby spokojnie sobie schły. Nocą zakradła się na parapet podstępna wilgoć, która pourywała Janiołom skrzydełka :( Ostał mi się jeden, tylko dlatego, że zabrakło dla szczęściarza miejsca na parapecie. Ale ten jeden jedyny jest bardzo wiosenny - i taką mu wyznaczyłam funkcję, ma przywoływać wiosnę!
I niech już w końcu tę wiosnę przywoła, bo ja nie mogę doczekać się lekkich sukienek i mojej lemoniady pitej w tych szklanych filiżankach po babci. I tego, żeby mi piegi na nosie od słońca wyskoczyły, i żonkili nie mogę się doczekać, zapachu trawy i świergotu ptaków... Ech, pomarzyć dobra rzecz :)
A tu dowód w sprawie morderstwa Janiołów:
Rozmoczony jak bułeczka, niestety :(
A ponieważ tytuł jest o straszeniu, to wiadomo, że pokażę też coś uszytego przeze mnie :P Stwierdziłam, że Tymuszka musi mieć przyjaciela uszytego przez własną mamusię, więc chwyciłam stary szlafrok i rach, ciach - powstał Bazyl. Królik krzywy, ale z rockową duszą ;) No i bardzo mięciutki. Został zaaprobowany przez Trolla poprzez obślinienie całego futerka. Więc jest dobrze. Przedstawiam Bazyla (z Krychą się świetnie dogadują):
I to na tyle dzisiaj. Może jak wszyscy bardzo ię postaramy to przywołamy tę wiosnę?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































